8 kluczowych zasad minimalistycznej pielęgnacji włosów

Dziś o włosach. Zadbane włosy mogą być naszym kobiecym wielkim atutem, a zniszczone i suche mogą odbierać urok nawet najpiękniejszej twarzy. 

W internecie jest mnóstwo artykułów i blogów dotyczących pielęgnacji włosów, z blogiem Anwen na czele. Pewnie wszyscy znacie Anwen. Ciężko się aż połapać w nadmiarze informacji na jej blogu. Niemniej jednak, jest to skarbica wiedzy dla tych, którzy chcą doprowadzić swoje włosy do stanu idealnego. 

Ja jak zwykle chciałabym sprowadzić wszystko do naturalności, minimalizmu i świadomości siebie. Nie mam czasu na liczne wcierki, hendmejdowe mgiełki i inne bajery. Poza tym mam dość duży problem z systematycznością w tej materii. Sprowadzam więc pielęgnację włosów do minimum. 

Nie należy też zapominać, że jesteśmy istotami holistycznymi, a więc na włosy przede wszystkim ogromy wpływ ma to, co jemy na co dzień. 

Dzisiaj tak wprowadzająco, przedstawiam Wam kilka kluczowych dla mnie zasad pielęgnacji włosów. W kolejnych postach będę mówić o ziołach, olejach i innych naturalnościach, które pomogą wzmocnić nasze włosy.

Po 1 poznaj swoje włosy. Określ ich stan i porowatość. To pomoże Ci dobrać odpowiednie produkty, w szczególności oleje, o których będę pisać w następnym poście.

Po 2 nie farbuj jeśli nie musisz. Pewnie wiele z Was się ze mną nie zgodzi i nie chcę też nikogo na siłę przekonywać, ale całym sercem jestem za naturalnością i wydobywaniem uroków własnej urody. Uwielbiam naturalne kolory włosów. Żadna ruda farba nie może się równać naturalnej rudości. Lubię mysie włosy. Uwielbiam też starsze kobiety z siwą, gęstą czupryną, ale to pozwalam Wam uznać już za zboczenie :) Mam wrażenie, że stworzono nas z idealnym dla nas kolorem włosów. Jeśli jednak musicie koniecznie farbować włosy, polecam używanie 100% naturalnych farb ziołowych, albo wysokiej jakości profesjonalnych farb Elumen, które nie zawierają oksydantów i amoniaku. Odsyłam Was do jutubowego odcinka Red Lipstick Monster, w którym mowa jest właśnie o farbie Elumen. 

Im mniej chemii, tym lepiej. Zawsze.

Po 3 susz jak najmniej, a jak już suszysz, zainwestuj w dobrą suszarkę i susz temperaturą letnią - nie zimną i nie gorącą. 

Po 4 pokochaj swoje włosy! Masz kręcone? Podkreśl ich skręt, nie prostuj! Sama miałam z tym duuuży problem i namiętnie prostowałam przez lata swoje loki. Doprowadziło je to do opłakanego stanu. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy już nie ma mody na tylko jeden konkretny typ włosów i tylko jedną fryzurę i tylko jeden kolor. Teraz wszystkie typy włosów są w modzie. Bardzo mnie to cieszy :)

Po 5 używaj jak najdelikatniejszych i naturalnych szamponów. Im krótszy skład, tym lepiej. O czytaniu składów cudownie pisze Anwen. Ja natomiast preferuje składy 100% naturalne. Niestety takie szampony i maski są zazwyczaj bardzo drogie.

Po 6 w miarę możliwości myj rzadziej, nie codziennie. Sama mam z tym problem. Suche na końcach, ale przetłuszczające się przy głowie. Jeszcze sobie z tym nie poradziłam. Moim problemem jest stałe dotykanie włosów - zawijanie na palec, kręcenie, itd. Nie dość, że je wtedy łamię, to jeszcze przetłuszczam. Włosów więc lepiej nie dotykać.

Po 7 odwiedzaj fryzjera co 2/3 miesiące, żeby podciąć odrobinę końcówki. To naprawdę dużo daje. 

Po 8 unikaj alkoholu w produktach do stylizacji. To bardzo wyszusza.

Podsumowując, jak zwykle u mnie, mniej = lepiej, naturalniej = lepiej. No i najważniejsza chyba rzecz, którą muszę na koniec jeszcze podkreślić, to pokochanie specyfiki własnych włosów - koloru, faktury, typu, porowatości. Nie ma chyba nic piękniejszego od kobiety, która kocha siebie, swoje włosy, ciało i nie musi ukrywać się za warstwami makijażu i wystylizowanymi fryzurami. 

O włosach będzie więcej :) A może Wy macie coś do dodania do tej listy?