minimalistyczne walentynki

Z Walentynkami jest trochę tak, jak z prezentami świątecznymi. Konsumpcjonizm, czerwono w sklepach, serduszka, tandeta i obezwładniająca bezsensowność.

Minimalistyczne walentynki to takie, w których centrum jest relacja i miłość zakochanych. Nie czerwone serduszka, kartki, prezenty w formie rzeczy, drogiej biżuterii. Bo to wtedy jakoś tak przyćmiewa to, co ważne.

Zróbmy partnerowi niespodziankę, zabierzmy go gdzieś, ale nie tam, gdzie będzie tłum innych zakochanych. Albo obejrzyjmy razem film, ugotujmy coś razem, wypijmy wino, zagrajmy w coś razem. Zróbmy coś, czego nigdy jeszcze nie robiliśmy. 

Najlepszy prezent? 

Oprócz kwiatów, które są zawsze fajne i stwarzają na jakiś czas miłą atmosferę w domu, wybrałabym prezent, który coś znaczy. Zdjęcia, jakieś uwiecznione wspomnienia, album, albo ramka z kolażem wspólnych zdjęć. Albo jakaś rzecz, która nawiązuje do wspólnych przeżyć, na widok której oboje się uśmiechniecie. Każda para, myślę, ma coś takiego.

Albo bon. Taki jak ten, o którym pisałam w artykule o prostych prezentach na święta. Bon ze swoim zdjęciem w tle, albo z jakimś fajnym symbolem miłości. Można dać partnerowi bon na trzy wspólne kolacje, albo trzy wyjścia do kina. Albo na cokolwiek chcecie. Im więcej inwencji twórczej, tym szerszy będzie uśmiech “biorcy” :)

BONWALENTYNKI.png

W temacie pakowania, u mnie jak zawsze szary papier i mulina. Tym razem fuksjowa :)

Ach, i jeszcze miałam napisać kilka słów do tych, którzy nie znoszą Walentynek. Rozumiem to, też nie przepadam za nimi jakoś szczególnie. Ale zawsze sobie mówię, że to tylko jeden dzień, nic wielkiego. Musimy patrzeć na te czerwone tandetne wystawy i serduszka wszędzie, ale możemy odmówić uczestnictwa w tej szopce i nie wydać ani złotówki na prezent dla ukochanego/ukochanej. Zachęcam do tego :) Zamknijcie na to oczy i bądźcie kreatywni.

Singlów zachęcam do zostania w domu i zrobienia czegoś superfajnego dla siebie. Małe domowe SPA, dobra książka, film. 

A parom życzę cudownych walentynek. Obchodźcie je częściej niż raz w roku :)


 


strefa relacjiKasia1 Comment