Dlaczego akurat pilates? - wywiad z Kasią Grządką

Z Kasią Grządką na wywiad spotkałyśmy się już jakiś czas temu. Gadałyśmy kilka godzin i ja potem miałam spory problem ze spisaniem tego wszystkiego w logiczną spójną całość, bo tematów było mnóstwo, mnie to ciekawi i kręci na maksa, więc wchodziłyśmy z Kasią z dygresji w dygresję i nie mogłyśmy skończyć ;) 

Wywiad wyszedł tasiemcowaty, więć postanowiłam podzielić go na dwie części. Część pierwsza przed Wami.

KW: Dlaczego pilates? Co Cię do niego zaprowadziło? Czy od dawna jesteś związana ze sportem i jeśli tak, to z jakim?

KG: Ze sportem jestem związana od dziecka. Najpierw trenowałam akrobatykę sportową przez 8 lat, a później, po skończonej karierze, zaczęłam szukać dla siebie ścieżki. Najpierw się interesowałam trochę fitnessem, później próbowałam jogi, aż w końcu później na pilates i stwierdziłam, że to właśnie pilates jest najlepszy dla mnie i dla mojego ciała, bo to właśnie po pilatesie czuję się najlepiej. Czuję, że moje ciało jest silne, gibkie, nic mnie nie boli. O to mi zawsze chodziło. Nigdy nie chodziło mi o to, żeby czuć, że muszę cisnąć, mieć nie wiadomo jakie wyniki i w pilatesie to właśnie odnalazłam.

KW: Wiele razy powtarzałaś, że nie jesteś pilatesową purystką. Z czego jeszcze czerpiesz i dlaczego?

KG: Nie, nie jestem purystką. Wplatam w treningi elementy treningu funkcjonalnego, jogi, elementy gimnastyczne. Wyciągam to, co na mnie działa; wszystko to, co w mojej opinii przynosi dobre rezultaty. Uważam, że jest tutaj sporo miejsca na różne modyfikacje i ruchy. Poza tym cały czas powstają nowe badania, interesujące teorie, i jestem zdania, że należy być czujnym i dostosowywać do tego trening. Pilates bardzo się zmienił na przestrzeni lat i istnieje kilka metod. Sam Pilates, twórca metody, był dość ostrym trenerem, dociskał swoich podopiecznych. Teraz trochę inaczej to wygląda. Pilates został zmodyfikowany, są różne szkoły. Granica pomiędzy pilatesem i treningiem funkcjonalnym się zaciera. Jedno czerpie z drugiego.

KW: Czy rozciąganie jest ważne? Dlaczego? Jak według Ciebie należy się rozciągać?

KG: Wszędzie się mówi, że rozciąganie jest takie ważne, ale tak naprawdę na przeciętnych zajęciach stretchingu jest raczej dość mało. Są różne rodzaje stretchingu - statyczny, dynamiczny. Dynamiczny to taki, w którym występuje dynamiczny ruch, np. wymach rękami, nogami, pozycje, których nie zatrzymujemy. Taki stretching zwykle robimy przed treningiem i jest on elementem rozgrzewki. Przed treningiem nie powinno się robić stretchingu statycznego (czyli min. 30 s w jednej pozycji). Przy stretchingu statycznym, nasze ciało w pierwszym odruchu broni się przed tym, żeby się "nie rozerwać", bo próbujemy zrobić więcej miejsca w ciele, wydłużyć mięsień.

Z mojej perspektywy stretching jest bardzo ważny — utrzymuje odpowiednie zakresy, często niweluje dolegliwości bólowe, podnosi świadomość ciała, pomaga zrelaksować się po treningu. Prowadzimy w dzisiejszych czasach stacjonarny tryb życia i niezbyt wiele się ruszamy w ciągu dnia. Nawet jeśli nie uprawiamy żadnego sportu, warto się rozciągać, bo większość z nas jest mocno poprzykurczana. Z wiekiem zaczynamy coraz bardziej to odczuwać. Ciało "zastyga" w formie, jaką najczęściej przybiera. Siedzenie skutkuje przykurczonymi zginaczami bioder, klatka piersiową, kręgosłup staje się mało mobilny. Stretching w połączeniu z odpowiednim oddychaniem przywraca ciału ruchomość, relaksuje, uspokaja psychicznie. Krótki stretching 15-20 minut przed snem ułatwia zasypianie. Przyjmujemy komfortową pozycję, powinniśmy czuć delikatne rozciąganie, ale na pewno nie ostry ból i dyskomfort. Mówię o stretchingu delikatnym, który nie ma być wyścigiem do konkretnej pozycji, tylko ma za zadanie utrzymać nasze ciała w dobrej ruchomości oraz wywierać dobry wpływ na naszą psychikę. Najważniejsze to zdać sobie sprawę z naszych celów — po co ćwiczymy, jaka jest nasza motywacja. Innych narzędzi użyjemy, jeżeli naszym celem jest zrobienie pozycji, która wykracza poza normalną mobilność ciała, a innych, jeśli po prostu chcemy poprawić ogólnie naszą sprawność i dobrostan.

Ważne jest też to, że siła i elastyczność idą w parze, trzeba dbać o te dwie rzeczy jednocześnie. Niedobrze jest, kiedy jedno przeważa nad drugim. Zarówno gibkość przy braku siły mięśniowej jest niebezpieczna, jak i siła bez elastyczności (za krótkie mięśnie nie mają miejsca do pracy). Żeby zachować balans, polecam robić trening, który wzmacnia i uelastycznia. Ja taką idealną kombinację znalazłam właśnie w pilatesie.

KW: Co zrobić, żeby przywrócić właściwie wzorce ruchowe, wyrobić dobre nawyki, nie pogłębiać “skrzywień”?

KG: Wzorce ruchowe to schematy ruchu, których uczymy się w pierwszych latach życia. Podstawowe wzorce to: chodzenie, przysiad, wykrok, rotacja, podnoszenie nad głowę, odpychanie, ciągnięcie. Podwaliną dla tego jest wzorzec oddechowy. Oddychanie jest bardzo ważne i jeśli nie potrafimy dobrze oddychać, żaden z tych wzorców nie będzie prawidłowy. To, jak oddychamy, warunkuje naszą postawę oraz napięcie głębokiego gorsetu mięśniowego. Kiedy ludzie biorą wdech, szczególnie kobiety, zazwyczaj wszystko na górze się podnosi (barki), powietrze wchodzi płytko, tylko do klatki piersiowej. Wielu ludzi tak oddycha, niewielu korzysta z najważniejszego mięśnia oddechowego - przepony. Przepona z kolei łączy się z całym głębokim gorsetem mięśniowym i to jest odpowiedź, dlaczego reszta wzorców jest zaburzona. Dlatego pracę z pilatesem zaczynam od oddychania. Niestety większość ludzi jest nastawiona na szybkie mocne efekty sylwetkowe i bagatelizuje oddychanie, a dla mnie jest ono numerem jeden, bo… bez oddychania nas nie ma. To jest pierwsza i ostatnia rzecz, którą robimy na tym świecie. Po iluś latach złego oddychania bardzo ciężko jest odwrócić wzorzec. Fizjoterapeuci zajmują się oceną pracy przepony i w przypadku, kiedy jest to konieczne, rozluźniają ją manualnie. 

Kiedy patrzymy na małe dziecko, ono rusza się idealnie, wzorce ruchowe zaczynają się zaburzać wtedy, kiedy dziecko zaczyna chodzić do szkoły = zaczyna prowadzić siedzący tryb życia. My, ludzie, jesteśmy stworzeni do ruchu. Przez siedzący tryb życia zaczynamy inaczej oddychać, garbić się. Po szkole większość z nas ma już jakieś zaburzenia. Trzeba wrócić do podstaw, do oddychania, a potem popracować nad podstawowymi wzorcami ruchowymi. 

KW: I tutaj może warto wspomnieć o tej mojej nieszczęsnej lordozie. Powiedzmy, że idę na siłownię i nie mam pojęcia o swoim złym ułożeniu kręgosłupa. Co się wtedy dzieje?

KG: Robisz tak, jak Ci jest łatwiej, czyli wszystko robisz ustawiając się w delikatnej hiperlordozie. Warto, żeby ktoś - fizjoterapeuta, trener personalny, zaobserwował Cie w ruchu i skorygował. Hiperlordoza może akurat wynikać z genetyki, ale czasem jest to rzecz nabyta. Z tego właśnie względu uważam sesje 1 na 1, czy też bardzo małe grupy, za korzystniejsze dla ludzi, ponieważ trener może wtedy tych ludzi przypilnować i skorygować. Przy 30 osobach na sali, jest to trudne do zrobienia. Każdy jest inny i każdy ma inne problemy. To jest ważne przede wszystkim na samym początku, bo jak już człowiek się tego nauczy, to później sam się pilnuje. Tak jak Ty!

KW: Właśnie. Odkąd ja się dowiedziałam o mojej lordozie, rzadziej staję w swojej ulubionej pozycji z wypiętym brzuchem, świadomie koryguje własną postawę. 

KG: No właśnie to już jest połowa sukcesu, bo skoro o tym wiesz, to za każdym razem jak się na tym łapiesz, możesz się skorygować i już samo to jest bardzo ważne. Świadomość ciała jest absolutną podstawą, tylko nie jest to takie łatwe. Nawet ja, kiedy nagrywam ćwiczenia i potem to oglądam, znajdę coś do poprawienia. Ale to są drobiazgi. Natomiast człowiek początkujący, który ćwiczy w grupie, odtwarza to, co widzi i jest mu bardzo ciężko zaobserwować u siebie, czy robi dobrze, czy powtarza stare złe nawyki. Dlatego tak ważny jest trener, obserwator z zewnątrz.

KW: Jak to jest z rzeźbą ciała, mięśniami powierzchownymi, ABSami? Czy dobrze wyrzeźbione mięśnie brzucha to ważna i potrzebna sprawa, czy niekoniecznie?

KG: To jest tak, że media kreują naszą świadomość w tym zakresie. Instagram, billboardy, reklamy promują sześciopak i sprawiają, że zaczyna nam się wydawać, że właśnie tak powinnyśmy wyglądać, że tak jest zdrowo i dobrze. Tak naprawdę sześciopak nie jest człowiekowi aż tak bardzo potrzebny i nie świadczy o sile i sprawności. Nie sprawia, ze lepiej funkcjonujemy. Widoczność mięśnia prostego brzucha (potocznie szcześciopaku) jest walorem estetycznym. Znacznie ważniejsze jest to, co pod spodem, głęboki gorset, core, czyli to, na czym skupia się właśnie pilates. Warto zaobserwować, że nie każdy sportowiec olimpijski ma sześciopak. Wyeksponowanie tej partii mięśni to głównie cel sportowców sylwetkowych, np. kulturystów, którzy robią to na zawody. Zdarza się, że ktoś, kto ma piękny sześciopak i mało tkanki tłuszczowej, (co gwarantuje jego widoczność), pod spodem nie ma wyćwiczonych mięśni głębokich. Taki fajny, supersamochód bez silnika w środku. Sześciopak to tylko symbol, którego uzyskanie wymaga dużo ćwiczeń na mięsień prosty brzucha i bardzo restrykcyjnej diety, która ograniczy poziom tkanki tłuszczowej. Wszystko zależy, co jest Twoim celem.

KW: Co to jest ten core i dlaczego jest taki ważny?

KG: Core to po polsku głębokie mięśnie tułowia, które okalają narządy wewnętrzne i stabilizują całe ciało, ułatwiając funkcjonowanie na co dzień. Tak jak ABSy są mięśniami powierzchownymi, co sprawia, że wyrzeźbione, będą przy niskim poziomie tkanki tłuszczowej widoczne w postaci sześciopaku, tak głęboki gorset mięśniowy (core) jest schowany głęboko i nie jesteśmy w stanie go w żaden sposób uwidocznić. Pełni natomiast znacznie ważniejszą funkcję w ciele - oprócz kręgosłupa jest to jedyna struktura w tym odcinku ciała człowieka, która trzyma ciało w odpowiedniej pozycji. Nie ma w tym miejscu żadnych kości, cała odpowiedzialność za trzymanie odpowiedniej postawy spoczywa na głębokich mięśniach tułowia, które, przyczepione do kręgosłupa, razem z nim trzymają nas w ryzach. Core napina się za każdy razem, kiedy chcemy wykonać jakikolwiek ruch. Jest niezbędny do poprawnego funkcjonowania całego ciała. Im silniejszy jest core, tym sprawniejsze jest nasze całe ciało.

Więcej o core przeczytacie na blogu Kasi, w najnowszym artykule, o tu.


W następnej części pogadamy z Kasią o zakwasach i celach treningowych. I dajcie znać, może macie jakieś pytania do Kasi, chętnie na nie odpowiemy w następnej części wywiadu.