drugi tydzień

Przegięłam trochę tydzień temu z tym wkładaniem letnich ubrań na dno szafy :) Pogoda zwariowała i z początków jesieni zrobiło nam się lato. Więc pewnie wiele z Was wyjęło z szafy letnie ubrania.  

Muszę Wam powiedzieć, że ja się trzymałam. Każdego dnia miałam na sobie dokładnie to, co w opisie poprzedniego tygodnia. W chwilach totalnego przegrzania zdejmowałam marynarkę lub sweter i zostawałam w koszuli lub podswetrowym podkoszulku. Spędzałam czas w murach, w których zawsze jest mi i tak za zimno, nawet w środku upalnego lata, więc problemem było tylko chodzenie na zewnątrz. Ale byłam twarda i przechodziłam cały tydzień w czarnych koturnach. Są dość uniwersalne pogodowo i dały radę.

Cudowne było to, że każdego ranka dokładnie wiedziałam co na siebie wkładam, co pozwoliło mi zaoszczędzić mnóstwo czasu. Tak lubię bardzo.

A dzisiaj przedstawiam Wam drugi tydzień. Najciekawiej będzie chyba w trzecim i w czwartym, bo wtedy będziemy miksować wszystko z wszystkim.

I nie mówię już nic więcej, bo wczoraj pracowałam fizycznie około 15 godzin. Robiłam reportaż ze ślubu. Boli mnie dosłownie wszystko, mam zakwasy wszędzie, spałam do 14 i chyba za chwilę pójdę spać znowu. 

I36A9085.jpg

Dajcie znać jak Wasze wyzwanie. Jeśli upały je zrujnowały, spróbujcie znowu od jutra :)

Pozdrawiam!

PS Okazało się, że nie mam za dużo sukienek na sezon jesienny, więc wzięłam tę letnią i zestawiłam z golfem i z rajstopami. Nie jestem przekonana do tego zestawienia, ale spróbuję i zobaczę jak się będę czuła.


Czytaj więcej ze strefy szafy:

strefa szafyKasia7 Comments