dziękuję i życzę

życzenia.jpg

Pod ostatnim postem zasypałyście mnie komentarzami, z gatunku tych, o których każdy bloger, i ten mały i ten duży, marzy. Była aprobata i dobra energia, kop do działania. Post pobił rekordy komentarzowe na moim blogu, sprawił, że na nowo poczułam sens blogowania, że wiem już teraz, że jesteście i czytacie, mimo że czasem milczycie.

Czytając komentarze na przemian wzruszałam się i uśmiechałam. Rozpierało mnie szczęście. Poczułam się doceniona, poczułam, że to co tu robię ma sens, że jesteście tu, bo lubicie to miejsce. To niesamowite - stworzyć coś, co lubi i docenia tyle osób. Tym bardziej to wszystko było dla mnie miłe, że wcześniej przeżywałam chwile blogowego zwątpienia. Mało komentarzy, trochę odlubień na fejsie, odrobina negatywnego odbioru kgkd z Waszej strony, moje rzadkie pisanie. Siadałam, zaczynałam pisać i po chwili kwestionowałam każde słowo, w duchu stwierdzając: "nie, to na bloga nie pójdzie, a już na pewno nie w tej formie". I tak zrobiły się przestoje blogowe, wzmocnione przedświątecznymi działaniami KAVOwymi i ogólnym życiowym zapierdolem.

Pod ostatnim postem przewróciłyście moje poczucie sensu i bezsensu do góry nogami, sprawiłyście, że znowu mi się chce tak, jak na początku. Teraz tylko mam lekki problem z czasem.

Post skłonił mnie do kilku głębszych refleksji, ale o tym już po Świętach. 

Dziś Wam dziękuję, że jesteście i życzę dobrych Świąt, spędzonych dokładnie tak, jak lubicie, bo przecież każdy z nas lubi inaczej :)

Pozdrawiam <3

strefa duchaKasia8 Comments