Jestem dzikusem, który odhacza spełnione marzenia

Jestem dzikusem. Gubię się, kiedy otacza mnie za dużo ludzi. Wszyscy, którzy znają mnie bardzo blisko twierdzą, że sprawdziłabym się jako stand-up comedian (nie żartuję), a ja wiem, że wcale, wcale nie, bo w otoczeniu tłumu głupieję, gubię się i znikam. Jak czarna dziura, samą siebie zasysam.  I może i wyglądam wtedy na zdystansowaną, zamkniętą i smutną, ale ja jestem po prostu zassana od środka.

Tak było na ostatnim See Bloggers, pierwszym tego typu wydarzeniu, w którym zdecydowałam się wziąć udział.


Twórczość ma chyba tak, że jednym ujściem tylko ma ochotę wylewać się na zewnątrz. I moja twórczość ostatnio jest przy biżuterii i zdjęciach. Z pisaniem jakoś tak na bakier.

A może to tylko wymówka?

Tak czy inaczej, powiedziałam sobie i mówię Wam, że jak wrócę na bloga, to wrócę z przytupem. Nie wiem czy to jużteraznadobre, ale wiem, że to nastanie.

A dla tych, którzy tu jeszcze w ogóle są (wiem, że część z Was jest, czeka na teksty, a część pewnie odeszła w inne czeluści internetu), mam krótki przegląd tego, co ostatnio robię i co sprawia, że odhaczam spełnione marzenia.  I to tak się fajnie łączy, bo nie dość, że poniżej będzie o tym, co robię, to jeszcze będzie to spis cudownych ludzi i miejsc.


Robię zdjęcia. Mnóstwo zdjęć. Wydobywam piękno z ruchu, ludzi, przedmiotów i miejsc. Na milion sposobów. 

Kasia Grządka i Trening na Bosaka. O Kasi nic Wam więcej nie będę mówić, bo szykuje nam się wywiad na blogu o świadomym ruchu i jeszcze jeden grubszy projekt, o którym na razie milczęjakgrób. Póki co linkuję Wam Kasię, bardzo warto poczytać jej bloga, bo Kasia o ruchu wie naprawdę sporo i ma do niego mądre (w mojej ocenie) podejście.

 

Agata Ucińska z Poczuj się lepiej. Agatę znacie na pewno z blogo- i vlogosfery, więc przedstawiać Wam jej nie muszę. Z Agatą też szykuję coś superspecjalnego. To jest ten girl power, prawda? Łączące się, wspierające się kobiety :)

 

Slow Move. Cudowne małe kameralne studio na Wilanowie, którego założycielka Agata Komorowska zaangażowała mnie w "prace fotograficzne". Pokażę jedno zdjęcie, resztę polecam śledzić u źródła. Projekt jest w trakcie, właściwie to dopiero zaczęłyśmy współpracę.

agatakomorowska.jpg

 

Oprócz tego mnóstwo zdjęć ludzkich twarzy i bobasów. Z miliona kątów. Ostatnio miałam u siebie kilku zdjęciowych gości i okazało się coś, czego oczywiście byłam świadoma już wcześniej, ale teraz tak totalnie w praktyce, namacalnie i dobitnie wyszło, że (niespodzianka) każda twarz jest caaałkiem inna i każda wygląda najlepiej pod innym kątem. Dlatego trzeba przekrzywiać, włazić na krzesło, złazić z krzesła, przestawiać lampy, rozbawiać, rozluźniać i nawiązywać kontakt. I każde spotkanie traktować z czystą głową. Wtedy piękno wychodzi.


Robię, a właściwie to zrobiłam, już we współpracy z kimś komputerowo mądrzejszym ode mnie, nowy KAVOwy dom, który wygląda jak prawdziwy sklep prawdziwej firmy, jest bardzo user friendly i ogólnie - robi wrażenie. Przynajmniej na mnie. Mam miliard pomysłów na KAVOwe sesje i myślę o zatrudnieniu modelki do kolekcji ze złota, bo najlepiej mi jednak za aparatem, a nie przed nim. Ale przed nim też nie ma tragedii, jeśli akurat za nim stoi Paweł. Ostatnio, przy okazji wyjazdu na See Bloggers, wymyśliłam klimat sesji, wypożyczyłam sukienkę od Lous, zrobiłam kreski pod oczami, wstałam o 5 i dałam sobie zrobić zdjęcia na plaży.


Poza tym wszystkim dojrzewa we mnie kilka blogowych projektów, wywiadów, sesji, schematów, struktur. W wielu strefach. Daję im trochę czasu, bo jak zawsze chcę, żeby było maksymalnie dobrze.


I tak spełniają się moje marzenia. O sesjach i wywiadach z cudownymi ludźmi, o własnej marce biżuteryjnej, takiej z prawdziwego zdarzenia, o szerzeniu ważnych treści w świecie, o chlebie jedzonym z pieniędzy zarobionych pasją.

A co u Was? Jak Wasze marzenia?

Kasia6 Comments