kawałek lata

Piszę ten tekst trzeci raz, walcząc o własną autentyczność. O wierność samej sobie. O prawdę.

O myślach chciałam napisać.

O ich barwie.

Jaką barwę mają Twoje myśli?

Moje najczęściej są szare. Mam taką niesłychanie upierdliwą przypadłość, że w każdej materii lubię wynajdować dziury. Małe jak główki od szpilki, albo wielkie czarne kosmiczne dziury, które wsysają wszystkie gwiazdy wokół.

Nie zawsze potrafię się cieszyć. Nawet wtedy, kiedy mam z czego.

Czytamy teraz z Pawłem Kolejną Mądrą Książkę. Mówią tam, że ważne jest po pierwsze tu i teraz, jako jedyne co naprawdę istnieje; a po drugie, że ważna jest pozytywność. Jak już nie możesz skupić się uważnie i mocno na chwili teraźniejszej, to przynajmniej myśl o pozytywnych wspomnieniach z przeszłości, odczuwaj, co wtedy czułaś.

Próbowałam.

I to zabawne, bo każda pozytywna rzecz w moim małym rozumku łączy się z czymś negatywnym. 

Co z tego, że wtedy spędziliśmy z Pawłem taki super czas, skoro to było kosztem czegoś tam. Na przykład.

Nie potrafiłam przez kilka minut utrzymać w sobie pozytywnej myśli. “Ale” pojawiało sie bardzo szybko, czarne dziury nakładały się na siebie.

Taki defekt.

Mądrzy mówią, że im więcej pozytywnych myśli, tym więcej pozytywnych doświadczeń w przyszłości. Może warto spróbować?

Chodzi o to, żeby starać się żyć tu i teraz, ale jak Cię roznosi coś bardzo negatywnego, odwrócić uwagę myśli, skierować ją na pozytywne wspomnienia. Odwrócić kierunek emocji.

A, i, co ważne - mieć te wspomnienia spisane na Liście Pozytywnych Wspomnień. 

Zrobiłam sobie taką, daję Wam wycinek:

Ja. Paweł. Zachód słońca w Chorwacja. Siedzimy oparci o skałach, grzejemy stopy w ostatnich chłodnych promieniach słońca. Patrzymy.

Piknik w lesie. Wdychamy zapach drzew, siedzimy na mchu, jemy kostki melonów ze słoika.

Spa. Pływam w zewnętrznym ciepłym basenie. Patrzę na gwiazdy. Rozmawiam o bliskich mi tematach, czuję zrozumienie w drugiej stronie.

Wychodzę z zajęć jogi, czuję jakbym fruwała kilka centymetrów nad ziemią, mam cudownie rozgrzane mięśnie, stawy, ścięgna.

Jestem w domu, u mamy i taty. Jemy dużo zielonego od Pana Szwajcara i robimy zdjęcia ptakom. Pachnie domem.

Jedziemy gdzieś z Pawłem i zatrzymujemy się w środku nocy daleko za miastem, żeby pooglądać gwiazdy.

Pływam w chorwackim morzu.

To ćwiczenie czasem nie działa, a czasem działa. Czasem złość nie pozwala mi nawet zacząć myśleć o chmurkach, gwiazdkach, ptaszkach, morzu i lesie. Jest mur, chcę krzyczeć, wyć, wszystko się drze w środku na kawałki. Wtedy tylko akceptacja i przeczekanie zostaje. I sen jeszcze działa dobrze, przynajmniej u mnie. Wyłącza wtyczkę.

Ale czasem ćwiczenie działa dokładnie tak, jak ma działać. Złość się jakby rozpuszcza i zaczyna wręcz śmieszyć. Serce łagodnieje, umysł się uspokaja, rozwiązania problemów przychodzą same. Przypominasz sobie, że przecież jest dobrze. Że życie to pasmo chwil. Nie wszystkie będą idealne, ale wszystkie są potrzebne i w pewnym sensie dobre.

Spróbujcie kiedyś.

Bodziec.

Kolekcja NATURE przyszła do mnie sama. Nigdy nie myślałam o czymś takim. Rozważałam zegarki i personalizację, w przyszłości także kamienie szlachetne oprawione w minimalistyczne pierścionki. Ale naturek nie planowałam. Po prostu te formy nagle pojawiły mi się przed oczami. Minimalistyczne graficzne przedstawienia różnych form natury zamkniętych w koliste ramki. Takie jakby wycinki natury. Nie jedna chmurka, tylko kilka, wchodzących i wychodzących poza ramkę. Cały bezkres. Widziałam zachodzące nad morzem słońce, góry, chmury, drzewa, trawy.

Stworzyłam szybko projekty, które miałam przed oczami. Nie chciałam dopisywać ideologii, nie chciałam obudowywać tego niczym. Chciałam, żeby to było piękne, proste, drobne. Po prostu. Wycinki natury. Naturki.

Potem, już po wypuszczeniu kolekcji, dostałam dwa znamienne maile od Was. Jedna z Was napisała, że chciałaby nosić chmurki na szyi, bo wtedy zawsze, nawet na spotkaniu biznesowym, mogłaby mieć na sobie symbol życia w rytmie slow, symbol prostoty, natury. Potem druga z Was napisała, że ma zegarek, że go uwielbia i że teraz kupuje Łąkę, bo to dla niej lato zamknięte w naszyjniku.

Kropki mi się znowu połączyły i pomyślałam, że to, co sama widzę w tej kolekcji, widzicie też Wy. Że można połączyć w biżuterii funkcję zdobienia i znaczenia, zmiany. Że mówienie o motywach nie będzie dopisywaniem ideologii, tylko czymś normalnym. Taka symboliczna natura, którą możemy zawiesić sobie na szyi, założyć na palec (tak, będą pierścionki) lub wsadzić w ucho to przecież idealny przypominacz. Przypominacz o dobrych chwilach. O chwilach relaksu w naturze. Bo jak tak popatrzeć na moją Listę Pozytywnych Wspomnień to spoiwem jest natura. Zawsze te moje miłe wspomnienia osadzone są w naturze. Jest spokój płynący z morza, jest niesamowita energia z gór, jest beztroska płynąca z obserwowania chmur, jest piękno zachodów słońca i jest obłędny zapach lasu.

Co jest na Waszych listach?

Doszłam do wniosku, że ta kolekcja to też narzędzie! Nie musi nim być, bo tylko my decydujemy czym co dla nas jest. Ale być nim może!

Zamykanie dobrych emocji w naturkowych naszyjnikach może sprawić, że za każdym razem, kiedy na nie spojrzysz w trudnej sytuacji, przypomnisz sobie coś dobrego i że to rozpuści Twoją złość.

 


Czytaj więcej ze strefy ducha: