Ludzie to lustra

Każdy człowiek, jakiego spotykamy, jest lustrem. Doszłam do tego niedawno, kiedy zdarzyło mi się negatywnie ocenić czyjąś postawę. Powiedziałam nawet kilka słów krytyki dotyczącej tej osoby i jej postawy osobie trzeciej, czyli kolokwialnie wzięłam i obgadałam, uprzednio srogo oceniwszy.

Potem uświadomiłam sobie, że sama w pewnych kontekstach przejawiam dokładnie tę właśnie postawę. I wtedy się zatrzymałam. O ocenianiu na blogu już pisałam, że to nie najlepszy pomysł i, że kiedy oceniamy, praktycznie nigdy nie znamy całości kontekstu, a więc nasza ocena obarczona jest błędem, czasem ogromnym i zawsze krzywdzącym ocenianego. Tak więc ocenianie odstawiam na bok i skupiam się dziś na lustrach.

Wierzę, że nie bez powodu na swojej życiowej drodze spotykamy takie, a nie inne osoby. Wiele z nich, jeśli nie wszystkie, odzwierciedla pewne cechy nas samych. I od każdej z tych osób, dosłownie OD KAŻDEJ możemy się czegoś nauczyć. A najwięcej oczywiście od życiowego partnera. O lekcji, jaką jest związek też będę jeszcze pisać szerzej, bo o tym można dużo.

Możemy się wściekać na czyjeś wady, złe postawy, zachowania. Możemy obgadywać, marudzić i złorzeczyć. Kląć. Na powolnych kierowców, skwaszone ekspedientki w sklepie, zniecierpliwione koleżanki w pracy, niemające cierpliwości, kiedy je o coś pytamy. Na niemiłą obsługę w sklepie, na głupotę kolegi, który nie zrozumiał naszego żartu. Możemy też nawet z tego zgorzknienia zgnić od środka.

A możemy też wyciągać wnioski i obserwować samych siebie. To stara prawda – kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Możemy przypomnieć sobie sytuacje, w której szukaliśmy ulicy i wlekliśmy się po ruchliwej drodze, niewiedząc, w którą przecznicę skręcić. Możemy przypomnieć sobie nasze zaćmienie umysłu – kiedy ktoś nam coś tłumaczył, a my nijak nie byliśmy w stanie zrozumieć. Możemy przypomnieć sobie jakiś zły dzień, który sprawił, że pluliśmy jadem na każdego, kto się zbliżył.

Taka obserwacja da nam spokój i wyrozumiałość dla świata. To z jednej strony. A z drugiej strony, da nam pole do rozwoju. Nie dość, że przestaniemy kurwić na otaczającą nas rzeczywistość i spojrzymy na nią łagodniejszym okiem, to jeszcze w dodatku zaczniemy rozwijać samych siebie. Postaramy się następnym razem lepiej panować nad wkurwem w gorszym dniu, mieć więcej cierpliwości dla czyjegoś zaćmienia, zwyczajnie będziemy milsi dla ludzi. Tak po prostu.

Co Wy na to?


Czytaj więcej ze strefy ducha: