nie poddaję się

Nie było mnie dłużej niż zwykle, bo najpierw rozłożył mnie jakiś wirus, a później przez 3 dni pracowałam jako tłumacz ustny na targach w Poznaniu i byłam tak wykończona, że nic sensownego nie potrafiłam stworzyć. Nie piszę tekstów na zapas (przynajmniej na razie), bo jak tylko uda mi się coś sensownego stworzyć, nie mogę doczekać się opublikowania. Pewnie gdybym pisała na zapas, publikowałabym 2 razy dziennie przez kilka dni, a potem nic przez tydzień :)

Poza tym często w postach piszę o tym, co się dzieje u mnie teraz i jakoś tak pisanie na zapas z tego względu zupełnie mi nie podchodzi. Ale chcę pisać częściej, przynajmniej 3 racy w tygodniu, a jeśli chce się pisać zawsze sensownie i dawać przy tym dużo wartości, 3 razy w tygodniu jest sporym wyzwaniem. Więc być może czeka mnie lepsza organizacja pracy i pisanie na zapas, zobaczymy.

Po tych trzech miesiącach publikowania tekstów, klaruje mi się coraz bardziej wizja bloga. Szata graficzna szatą graficzną, najważniejsze są teksty. Zdjęcia, grafika i design fascynują mnie od zawsze i to na blogu jest i zawsze będzie taką dopieszczoną i przemyślaną bazą. Nie zamierzam z tego nigdy rezygnować, bo daje mi to niesamowicie dużo radości. Poza tym chcę, żeby to było piękne miejsce, a nie miejsce po prostu. Jednak to, co daje prawdziwą, niezaprzeczalną wartość na blogu, to teksty - informacje i przemyślenia na różne tematy. Godziny researchu i lata własnych doświadczeń, które trzeba pogodzić i włożyć w spójną, treściwą i jasną całość. Chcę się teraz skupić na strefie ducha. W niej właśnie widzę najwięcej Waszego pozytywnego odzewu. Oprócz strefy ducha, będę sukcesywnie rozbudowywać nieruszone jeszcze strefy szafy i biżuterii. Nie zamierzam zaniedbać pozostałych stref.   

Ten nieszczęsny ostatni tydzień lutego zrujnował niestety moje kształtowanie nawyków. Przez pierwsze 3 tygodnie ładnie się trzymałam, ćwiczyłam prawie codziennie (odpuściłam może 2 dni). Przyznaję, nie zawsze była to godzina, często około 40 minut, ale czasami nawet 1,5 godziny. Ćwiczyłam jogę, pilates, spacerowałam z kijkami i bez, robiłam ćwiczenia na wzmocnienie ud z piłką rehabilitacyjną. 

Tak czy inaczej, nie jestem z siebie w 100 procentach zadowolona. Nie robię sobie wyrzutów, bo to najgorsze co można zrobić. Zamiast wyrzutów, przeciągam kształtowanie ruchowych nawyków na marzec. Jako że udało mi się w końcu założyć profil na instagramie, postaram się tam codziennie zdawać zdjęciowy raport z mojej aktywności. Liczę na to, że w marcu pójdzie mi lepiej i nawyk codziennego ruchu wejdzie w krew bardziej. Mam nadzieję, że się przyłączycie, zróbmy to razem!

A jak Wam poszło w lutym? Podjęliście się lutowego kształtowania nawyków? Jeśli tak, jak wygląda Wasza tabela? Zachęcam do podzielenia się nią na fejsbuku proste jest piękne :) 

Czuć wiosnę w powietrzu, coraz więcej zdarza się pięknych dni. Chce się żyć bardziej, czujecie to?