signature look, baza, czyli Twoje idealne zestawienie ubrań

W sobotę znalazłam cudowny sweter. Z Zary. W jakimś outlecie, tanio. I dobrze się złożyło, bo ten sweter idealnie nadaje się na przedstawienie mojego signature looku. Mimo, że ma golf, a ja w golfach nie czuję się najlepiej, to ten golf jest na tyle luźny, że jest mi w nim dobrze. Sweter jest jasny, beżowy (moje kolory), luźny, ale nie za długi (mój krój). Jest też lekko męski, co uwielbiam i od razu jak go włożyłam, poczułam się jak w drugiej skórze.

Określanie własnego signature looku nie jest pewnie dla Was żadną nowością. Signature look to  zestawienie ubrań, które wybieramy najczęściej, w którym czujemy się najlepiej. To taka ubraniowa definicja naszej osoby.

Po wyrzuceniu z szafy rzeczy “nienaszych”, o czym pisałam niedawno na blogu, warto zastanowić się nad tym, jakie zestawienie ubrań nosimy najczęściej. To pozwoli nam zdefiniować signature look, a potem bazę i rzeczy spoza bazy. 

Bazę rozumiem jako ubrania, które nosimy często, a więc są to rzeczy z obrębu naszego signature looku, w które warto inwestować większe pieniądze. A poza bazą są tzw. "wydziwki", jak ja to nazywam. Czyli krótkotrwałe trendy, nasze chwilowe fascynacje, niecodziennie dodatki, rzeczy na wyjścia.

Ja kiedy postanowiłam określić mój signature look, nie musiałam się długo zastanawiać, przekopywać szafy, myśleć. Od razu wiedziałam, że będzie to luźny jasny sweter na górze i obcisłe ciemne rurki na dole (czarne, szare, niebieskie, różne, czasem też białe lub inne jasne). Plus koturny. Zawsze. Zimą zimowe koturny (Caterpillar Ottawa to jest totalnie to czego szukałam od lat), wiosną i jesiennią takie jak widzicie na zdjęciach, a latem jakieś sandałokoturny. Zdarzają mi się też trampki. Bo oczywiście baza jest czymś sezonowym. Latem sweter zmieni się w luźny t-shirt. Czasem zamiast swetra/t-shirtu pojawi się luźna koszula. Mało biżuterii, jeśli już to jedna rzecz i to bardzo minimalistyczna. Okulary w dużych oprawkach. 

To jest moja minimalistyczna luźna elegancja i w takich zestawieniach czuję się najlepiej. 

Wiosną 2015 stawiam na kolory neutralne, co nie jest dla mnie nowością, zawsze na takie raczej stawiałam (dobra, miałam całkiem długo trwającą fazę na fuksjowy różowy, ale mi minęło). Wiosenne inspiracje znajdziecie tu, na mojej pinterestowej tablicy. Dominują tam różne odcienie niebieskiego, beże, szarości, czerń, biel, trochę brązu. Nudno, wiem. Ale jakoś nie ciągnie mnie wcale do koloru w tym momencie.

Moją bazę jak się łatwo domyślić stanowią różnego typu swetry. W większości jasne i luźne, czasem typowo oversajzowe. Mnóstwo zwykłych t-shirtów i trochę koszul. No i oczywiście spodnie — dżinsy rurki i inne obcisłe leginsowe, różne. 

Butów, torebek, okryć wierzchnich mam mało i też zaliczam je do bazy. Całą zimę przechadzam w jednych butach i jednym płaszczu. Tak samo mam z sezonem jesień/wiosna.  

Co nie jest bazą, w moim wypadku? Np. spodnie boyfriendy, które traktuję jako sezonowy wymysł. Albo przetarte dżinsy. Albo spódnice, które noszę bardzo rzadko. Albo jakieś inne sezonowe hity, które jakoś tam wpasowują się w mój ogólny styl, ale mam poczucie, że są czymś innym, czymś na specjalne okazje, czymś w czym nie chciałabym chodzić codziennie. A ten sweter i te rurki to jest właśnie to, co, z czystym sumieniem stwierdzam, mogłabym nosić codziennie.

Planuję przygotować takie zdjęciowe zestawienie mojej bazy. Będę też pisać o tym, co zrobić jak się nie wie jaki się ma styl, i co gorsza, jak się nie wie, jaki się CHCE mieć styl. A także o bardzo ważnym aspekcie budowania szafy — o roli naszego stylu życia w tym wszystkim. Inna przecież będzie szafa freelancerki fotografki, a inna kobiety, która codziennie rano wychodzi do biura. I to, bez względu na styl, musimy też wziąć pod uwagę.

A teraz idę spać. Pozdrawiam ciepło i dobranoc :) 


Czytaj więcej ze strefy szafy: