Smoothie w mojej kuchni

Dotarła i do mnie w końcu moda na smoothie. A wszystko zaczęło się od mamy, która najpierw zażyczyła sobie blender, a potem zakochała się w koktajlach. Zielonych, sraczkowatych, czerwonych, fioletowych. Z zieleniny, kakao, bananów, mrożonych owoców.

Pijemy je w kieliszkach do wina, w takich z grubego szkła.

Takie koktajle to idealna rzecz na słodyczowy głód. Jeśli go nie czujemy, warto zrobić koktajl zielony, mało słodki, odżywczy, ze szpinakiem, jarmużem i takimi tak cudawiankami. Jeśli natomiast potrzebujemy cukru, mocno bananowy, słodki smoothie powinien załatwić sprawę. To idealny zamiennik słodyczy, przy zmienianiu nawyku, uwierzcie.

O koktajlach będzie jeszcze u mnie pewnie sporo, bo właśnie zaczynam się z nimi zaprzyjaźniać.

Niestety, taki koktajl zrobi tylko blender a la Vitamix (ostatnio polecałam Wam Revoblenda, który jest tańszy i wydaje się, że równie dobry). Ręczny lub słaby stojący nie poradzi sobie z mieleniem orzechów.

Ten weekend spędziliśmy u moich rodziców, podaję Wam dziś więc przepis mojej mamy na smoothie kakaowo-bananowy.

Składniki: (na 3 kieliszki)

- 1 lub 2 łyżki surowego kakao w proszku

- mała garstka pestek słonecznika

- mała garstka pestek dyni

- mała garstka suszonej żurawiny

- 9 migdałów

- 6 suszonych daktyli

- 3 suszone figi

- szklanka mleka ryżowego

Smacznego!


Czytaj więcej ze strefy kuchni: