systematyka prezentów

Obmyśliłam systematykę prezentów. Podzieliłam je na grupy - poziomy - według stopnia wysiłku włożonego przez dawcę.

Level 1. Prezenty "w ciemno". Jestem zdania, że nie mają większego sensu poza jednym: napędzają przedświąteczną koniunkturę. Lepiej obdarować kogoś uśmiechem, rozmową i zwykłym zainteresowaniem, niż kupić mu cokolwiek w ciemno. Prezenty w ciemno to prezenty totalnie przypadkowe, wybrane, bo tak nam się wydawało, bo z chęcią sobie byśmy kupili. Najczęściej dajemy je osobom, z którymi nie mamy kontaktu na co dzień, ale nie zawsze. Czasem bliskim też dajemy coś w ciemno, bo gdzieś w głowie postanowiliśmy uznać, że to się nada. Nie myślimy za dużo, zupełnie nie wiemy co kupić, więc kupujemy cokolwiek. Ubrania, perfumy, biżuterię, książkę, durnostojkę. To właśnie ta kategoria prezentów, którą biorcy najczęściej zwracają do sklepów po świętach. Oczywiście może się zdarzyć, że trafimy. Tylko po co ryzykować.

Istnieją w Levelu 1 względnie bezpieczne prezenty, z gatunku tych, które mogą się przydać praktycznie każdemu i praktycznie każdy się z nich ucieszy. Jakaś zapachowa świeczka, dobre mydło, olejek do ciała, jakieś kuchenne akcesoria i niewiemcojeszcze. Faktory zapachowy i gustowy niestety tutaj mogą pokrzyżować plany, dlatego warto z Levelu 1 przeskoczyć na Level 2.

Level 2. Prezenty "zaobserwowane". Obserwujemy bacznie upodobania biorcy. Bez względu na nasz poziom znajomości biorcy, wkładamy aktywny wysiłek w to, aby poznać jego gust i upodobania. Zawsze możemy zapytać jego bliskich, jeśli mamy z nim sporadyczny kontakt. To może być wegańska książka kucharska, bo ktoś niedawno przeszedł na wege i szuka kuchennych inspiracji, to może być zapachowa świeczka, bo ktoś pali takich dużo w domu.

Level 3. Prezenty "wysłuchane". Jak się kogoś uważnie słucha przez cały rok, to można wychwycić dokładnie i konkretnie, o czym dana osoba marzy, co chciałaby dostać, z czego by się cieszyła. Jeśli do tego dodamy obserwacje upodobań, jesteśmy w domu. A jeśli posłuchamy uważniej, możemy nawet się dowiedzieć, czego konkretnie chce biorca, konkretne perfumy, kosmetyk, książka (np. konkretnie książka Elizy Mórawskiej), biżuteria konkretnej firmy. Oczywiście sprawdzi się to tylko w przypadku bliskich nam osób. W kwestii dalszych, jak w punkcie drugim, polecam pytać osoby bliskie biorcy.

Oczywiście w Levelu 3 znajdą się wszystkie praktyczne prezenty, w stylu: dysk zewnętrzny dla fotografa, dobry pędzel do makijażu dla wizażystki.

Level 4. Prezenty personalizowane. To poziom, który ma sens tylko wtedy, kiedy zawiera już w sobie zaobserwowanie i wysłuchanie. Personalizacja musi się łączyć z dopasowaniem gustowym, bo ona tylko nadaje dodatkowy wymiar, ubogaca podarunek. Mówię tutaj na przykład o personalizowanej biżuterii, np. kavowej, ceramice, pościeli, koszulce, kubku, albo innych dodatkach. O wszelkich rzeczach, które zostały dostosowane zgodnie z pomysłem dawcy i nikt inny na świecie takich nie ma.

Tutaj należy wyróżnić też Level 4.1., czyli coś personalizowanego w całości, coś zrobionego na zamówienie od zera, według projektu, lub chociaż wskazówek dawcy.

Level 5. Prezenty własnoręczne. Wszelaki handmade. Szydełkowy miś, własnoręcznie sklecona z koralików bransoletka. napisany wiersz/kartka. Takie prezenty są zawsze rozczulające, nawet jeśli raczej z gatunku tych niepraktycznych. Ja sama nie jestem do końca ich zwolenniczką właśnie ze względu na ich częstą niepraktyczność, ale, trzeba przyznać, Level 5. to jedna z najbardziej czasochłonnych i wymagających od dawcy energii kategoria prezentów.

Taki sweter własnoręcznie na drutach wydziergany, jeszcze w dodatku z poszanowaniem Leveli 2 i 3? Z dobrej wełny? Ach... mogłabym dostawać na każdą okazję :) 

Level 6. to Ty. Tak, Ty. Daj bliskim siebie na święta. Swoją uwagę, pomoc, miłość, ZAINTERESOWANIE, dobro. Level 6 to prezenty niematerialne lub półmaterialne. One chyba dają najwięcej radości, a jeśli nie dają, to może powinny? Czym są rzeczy w porównaniu do międzyludzkiej bliskości i miłości?

Prezenty niematerialne mogę być proste i zwykłe, mogą się oprzeć na szczerej rozmowie z babcią lub spacerze rodzinnym. Ale mogą też być twórcze, wymagać od dawcy myślenia, czasu, energii i pomysłowości. To zabranie na kręgle. To wysprzątanie na błysk całego domu, to wspólna kolacja. Nie nadaje się na prezent pod choinkę? To zależy tylko od tego, jak obchodzimy święta.

Ach, jest jeszcze coś. Własnoręczne i własnopomysłowe karty upominkowe "bony", o których pisałam roku temu: tu i tu. One są z tych z Levelu 6, ale też z tych wkładalnych pod choinkę, a więc - opcja idealna ;) 

Mam swoje podejście do prezentów.

Prezenty niematerialne chcę dawać i otrzymywać jak najczęściej, bez okazji. Okazje to nic innego jak umowne czasowe ramy. Prezenty materialne to dla mnie cudowne bezokazyjne niespodzianki lub zaplanowane i obgadane zakupy. Tak to widzę.

Niestety, bardziej niż wciąga, zatrważa mnie przedświąteczny szał prezentowy, miliardy ludzi w sklepach, miliardy kupionych rzeczy. Potem tysiące zwrotów. 

No ale, stetyniestety, jestem też po drugiej strony barykady, nie tylko kupuję, ale też sprzedaję, więc, chcąc nie chcąc, muszę uczestniczyć w przedświątecznym szale. Za fajną sprawę uważam targi organizowane przed świętami w większych miastach, na których pokazać się mogą wszelacy twórcy, projektanci i rękodzielnicy. Tam zawsze można znaleźć coś fajnego z poziomów 1, 2, 3 i 4.

I w tym roku będę po raz pierwszy na dwóch takich eventach, więc jeśli macie ochotę nas (mnie i Pawła) poznać, chwilę pogadać, wymienić się uśmiechem i uściskiem, zapraszam na Slow Weekend do Soho Factory na Mińskiej 12 i 13 grudnia i na Mustache Yard Sale do PKiN 19 i 20 grudnia.

PS Który prezentowy poziom wybieracie w tym roku?

strefa duchaKasia8 Comments