trzy sukienki

Długo się wzbraniałam przed postami-outfitami. Zawsze chciałam, żeby każdy mój post wnosił jakąś wartość w Wasze życie poza warstwą wizualną. Żeby było w nim coś zawsze ważnego na poziomie tekstu. 

Takie ważne treściowo posty są jednak potwornie pracochłonne. I czasem dopada mnie przestój. Nie dlatego, że nie wiem, o czym chcę napisać, że brakuje mi tematów, tylko dlatego, że czasem nie mogę zebrać myśli w spójny tekst, nie mam natchnienia, nie umiem się wyrazić tak, jak bym chciała.

Tak więc postanowiłam wstawiać Wam raz na jakiś czas lookbooki, zdjęcia stylizacji (nie znoszę tego słowa!). Uprzedzam, z resztą pewnie dobrze wiecie - jestem totalnie monotematyczna i prosta do bólu. No ale właśnie przecież o to mi chodzi w modzie, to lubię i tego chcę. Swoim ubiorem będę Wam udowadniać, że prosto może być pięknie. Konsekwencja jest kluczem.

Dość gadania. Trzy sukienki. Szara czarna i biała. Jak widzicie wszystkie mają dość podobne formy.

Pierwsza to mój letni ideał. Sukienka z RISKa, w której zakochałam się od pierwszego założenia. Jest wykonana z bardzo miękkiego dresu, czuć dobrą jakość w dotyku. To najlepsza sukienka na upały, które ostatnio nękają Warszawę. Materiał oddycha, a niedopasowany krój sprawia, że  dres praktycznie w ogóle nie dotyka ciała. I może nie jest to najbardziej wyszczuplający fason świata, ale trudno, nie musi być. Jest tak przewiewna, że w upały mogłabym jej nie zdejmować. Jest też dobra jako sukienka do chodzenia po domu, do pracy w domu. Byłaby też idealną sukienką wakacyjną gdzieś w ciepłych krajach. Ale nadaje się też do biura. I za tą właśnie wielofunkcyjność ją kocham.

IMG_6042.jpg

Druga sukienka to sukienka z mieszanki lnu i bawełny pół na pół z nieznanej mi firmy OPUS. Upolowałam na wyprzedaży w Zalando. Szukałam czegoś takiego. Ta sukienka już nie jest tak bardzo wielofunkcyjna. Gniecie się i plami (ze względu na kolor :)) i nie jest już tak miło miękka jak poprzednia. Ale za to jest bardziej elegancka. Idealna na spotkania rodzinne, do biura i wszelkie bardziej wymagające okazje.

Trzecia sukienka to znowu RISK, znowu miękki dresik. Ale tutaj już krój na maksa wyszczuplający. Opina wszędzie, co nie do końca lubię. Dlatego jest na specjalne okazje. Idealna na randkę lub do biura pod marynarkę. Faceci ją bardzo lubią :)

I36A6483.jpg

Która najlepsza?


Czytaj więcej ze strefy szafy: