zjełczałe nerkowce, czyli wiem, że nic nie wiem w temacie diety

Będę dziś kontrowersyjna. Gorzka, rozwlekła i skomplikowana. Nie będzie zdjęć, dziś liczy się tylko tekst.

Zazdroszczę wszystkim ludziom, którzy wiedzą z zaciekłą pewnością, co trzeba jeść. Zazdroszczę dietetykom klasycznym, którzy polecają 5 posiłków dziennie, w każdym białka, węglowodany i tłuszcze. Zazdroszczę weganom i wegetarianom, przekonanym święcie, że mięso nie jest dla człowieka, nic nie wnosi i może być zastąpione fasolą. A jak ci zimno to przykryj się kocem. Zazdroszczę tym, którzy polecają Dukana na schudnięcie. Zazdroszczę tym, którzy są frutarianami, czy też witarianami, jeden grzyb, i uważają, że surowe owoce, najlepiej tropikalne, to jest to. To jest to do czego nas stworzono i co uleczy nasze wszystkie choroby. Zazdroszczę im tej pewności, zaciekłości i gotowości na śmierć za przyświecającą ideologię. Zazdroszczę tym, którzy wiedzą, że na śniadanie potrzeba nam białka, a na kolację węglowodanów. Albo odwrotnie. Mogliby się o to pobić. I NA WSZYSTKO MAJĄ DOWODY.

W ogóle zazdroszczę wszystkim, którzy wiedzą. Bo ja nie wiem.

Im więcej czytam w tym temacie, tym mniej wiem. A czytam dużo i od dawna.

A do tego artykułu zainspirowały mnie, uwaga uwaga, zjełczałe orzechy

Orzechy to według niektórych coś niesamowicie ważnego w diecie — są bogate w zbawienne dla człowieka tłuszcze, można z nich samodzielnie robić roślinne mleko, jeść na przekąski i w ogóle miód malina. I rzeczywiście nie sposób się z tym nie zgodzić — orzechy wydają się idealnym dla człowieka pokarmem. Oczywiście nie w dużych ilościach, ale jako uzupełnienie diety na pewno.

Jest tylko jedno ale, które podważa wszystko. Orzechy po wyjęciu z łupinek BARDZO szybko jełczeją, a proces jełczenia, jak wiadomo, sprawia, że tłuszcze w nich zawarte przestają być tak cudowne jak były wcześniej, a stają się wręcz szkodliwe. Ups.

I jak o tym przeczytałam w książce Paula Pitchforda Odżywianie dla zdrowia, to sobie pomyślałam: w jakim my świecie żyjemy i dokąd zmierzamy i dlaczego sklepowe półki uginają się pod wyłuskanymi orzechami, a nie takimi w łupinach. I dlaczego nikt o tym nie wie i nie mówi!

Warzywa w supermarkecie to bezsmakowy, pestycydowy plastik. Orzechy kupujemy obrane w torebkach, najprawdopodobniej wszystkie zjełczałe. Bo komu by się chciało obierać z łupinek. Poza tym gdzie można w ogóle dostać migdały i nerkowce w łupinkach?

Ta informacja zbiła mnie z tropu. 

Mogę dzielić się z Wami, według mojego sumienia, tylko informacjami pewnymi. Ale takich jest w mojej głowie coraz mniej… Kuchnia chińska, która mówi mi o energii posiłków i o wadze ciepła bije mi się w głowie z amerykańskim kultem weganizmu, surowizny i witamin…

Wiem jedno. Istnieją trzy białe śmierci. Trzy produkty, co do których mam pewność, że nie należy ich jeść. Mąka, cukier i mleko. A może jednak nie mam pewności?

A wiecie dlaczego nie mam?

Już tłumaczę. 

We wszystkim źródłach jakie czytałam, te trzy produkty zawsze są przedstawiane w złym świetle. Mąka w dzisiejszych czasach jest w bardzo kiepskim stanie. Zboża się modyfikuje, przekształca je się tak, żeby były bardziej ekonomiczne, czyli żeby więcej na nich zarobić. Czytałam kiedyś rewelacyjny artykuł na ten temat i gdzieś mi zginął. Jak znajdę, dam linka. Gluten niszczy organizm ludzki. Współczesne pieczywo to w 99% śmierć. Tak myślę.

O cukrze nie mówię, bo wiadomo. 

Mleko? Też wiadomo, jesteśmy jedynym gatunkiem na ziemi, który sobie wymyślił, że będzie pił przez całe życie mleko innego gatunku, zamiast słuchać się natury i pić tylko jako niemowlak z piersi matki.

Ale kurczę, tak sobie czasem patrzę na ten świat i myślę, że może właśnie o to chodzi, może właśnie na tym polega ewolucja. Może naszym zadaniem jest dostosowanie się do największej możliwej ilości pokarmów i ci, którzy dadzą radę, przeżyją te białe śmierci i te śmieci i to GMO i te zjełczałe nerkowce, okażą się najsilniejsi i nasz gatunek ewoluuje na tyle, że będziemy mogli jeść wszystko i będzie super? Myśleliście kiedyś o tym? Kiedyś przecież człowiek nie jadł zbóż, bo nie umiał ich przetworzyć, potem plemiona koczownicze osiadły i zaczęły jeść zboża. I się dostosowały. Podobnie było z mlekiem. Czy to jest dla nas dobre, że się tak dostosowujemy, nie wiem. Bo przecież mąka, cukier i mleko powodują bardzo wiele chorób! 

Naprawdę nie umiem znaleźć odpowiedzi na to pytanie. 

W ogóle temat jest szeroki bardzo i pewnie jeszcze będę o nim pisać. 

Pozdrawiam Was ciepło 

 

strefa kuchniKasia7 Comments