złodzieje czasu

Powstaje coraz więcej fejsbuków, instagramów, snapczatów, i innych złodziei czasu.

Czy widziałaś wczoraj księżyc? Był bardzo duży i wypełzł na niebo, jak było jeszcze zupełnie jasno. Najpierw żółtawy, a potem coraz bielszy. W I E L K I. Niesamowity. Ja widziałam i widziałam też ludzi patrzących w swoje telefony. Ślepych na księżyc, chmurki, niebo, trawę, ptaki. Zapatrzonych w kolorowe ekrany, kupujących ubrania na wyprzedażach. Chcących na urlop wciąż, ale nie widzących tego, że urlop urlopem, ale tu też jest fajnie.

W autobusie też wszyscy gapią się w telefony. Nie za okno, w telefony. Smartfony, przepraszam. I nie żeby na tych smartfonach robili coś co ich rozwija, słuchali/czytali dobrą książkę, nie. Śledzą życia innych. Śledzą problemy społeczne. Nacierają się polityką. Kłócą się o politykę. 

Po pracy przychodzą do domu i siup na fejsa. Ja też tak robię za często.

Snapczat to w ogóle jest dla mnie zjawiskiem dziwacznym. Instagram z resztą też, choć już przywykłam. Niby nic nie mam do takich wynalazków, ale to takie totalne podglądanie czyjegoś życia, a raczej lepszych jego kawałków. I tym samym trochę tracenie własnego. Snapczat to taki kolejny krok. Jakby tak chcieć wciąż podglądać znajomych i tych których podziwiamy, którzy są naszą inspiracją, dnia by nam nie starczyło. Jeśli dobrze załapałam ideę tej apki, uwiązuje Cię ona do siebie. Żeby oglądać czyjeś snapy, musisz je oglądać cały czas, na bieżąco. Bo znikają szybko, a więc nie możesz ich „nadrobić” jak na przykład na youtube. I to jest tendencja, która nie do końca mi pasuje.

Fejsbuk to nie tylko zjadacz czasu, ale także pole do kłótni i podziału społeczeństwa. Względna anonimowość wyzwala skrywane frustracje, agresję. Można się zaciekle kłócić, właściwie bez konsekwencji, obzywać, udowadniać własne racje. Każdy w takich kłótniach jest tak bardzo przekonany o własnej racji, że aż nie mogę tego czytać. Nie zostawia się tam pola dla wątpliwości, uznania czyjegoś zdania, albo przynajmniej zaakceptowania go. Tęczowe profilówki i odpowiedź na nie w postaci profilówek z polską flagą to szczyt szczytów. Jedni chcą być zauważeni i zaakceptowani i robią to czasem w nachalny sposób, który razi drugich. Ale ja ich rozumiem. Tych pierwszych. Ileż można siedzieć w ukryciu, tłamsić samego siebie, żyć dla wszystkich innych, a nie dla siebie, cierpieć. Ile stuleci, ile tysiącleci? Drudzy natomiast twierdzą, że są lepsi, bo są „normalni”, są „polscy”, a inni niech precz się udadzą. 

I tak się toczy fesjbukowy świat, z wyborów na homoseksualistów, z homoseksualistów na spory natury teologicznej.

Wyjdź na zewnątrz i pooddychaj głęboko. Wyjdź z tego nierealnego świata, postaw stopy na ziemi. Poćwicz, poczytaj, popatrz na księżyc, poopalaj się, idź na piknik do lasu i „poobejmuj drzewa”. 

Fejs poczeka.


Czytaj więcej ze strefy ducha: