Małe rzeczy

Ten punkt DHL znajduje się całkiem blisko mojego mieszkania. Jeśli nie ma korków, co zdarza na tej trasie dość rzadko, dojeżdzam tam w 5 minut. W korkach potrafię jechać 20 minut i dojechać na całowanie klamki.

Korki uczą cierpliwości. Ja jej nie mam. Jestem szybka i zazwyczaj przemierzam rzeczywistość w dwóch skrajnych stanach: nie ruszam się wcale lub ruszam się szybko.

Ale nie o korkach i nie o sobie dziś przecież miałam.

Dziś korków nie ma. Dojeżdżam na miejsce w kilka minut, wchodzę o 18:36. W środku tłum. Jest pan, który nadaje właśnie swoją paczkę. Są dwie panie, wypisujące niepewnie listy przewozowe. Jest też pan, mocujący się w kącie z wielką paczką, która wygląda, jakby ważyła tonę. Zakleja ją taśmą z każdej możliwej strony. Taśma piszczy. Mam dreszcze.

Za ladą stoi, siedzi i chodzi jeden z dwóch mężczyzn, u których od dwóch lat niezmiennie nadaję kavowe paczki. Pan mnie widzi. Wymieniamy spojrzenia.

Opieram się o ladę, kładę swoje paczki, a oderwane kawałki listów przewozowych, pogrupowane w pary, jeden dla mnie, drugi dla DHLa, trzymam w ręce. Kolejka jest spora, ale mam czas. Czekam.

Pan zza lady wciąż chodzi tam i z powrotem. Tu nakleja list przewozowy na wielką ciężką paczkę pana od taśmy, tam kończy transakcję z panem przy kasie, po drodze rozmawiając z innymi pracownikami, którzy za uchylonymi drzwiami ładają wielkie paczki na wielkie palety. 

Jestem ostatnia w kolejce. Czekam. 

Czuję, że ktoś wyciąga mi z ręki plik listów przewozowych. Patrzę, jak pan zza lady sprawnym ruchem podbija pieczątki na moich listach, podpisuje się i wręcza mi je z powrotem. Uśmiecha się. Dziękuję, uśmiecham się, do widzenia, wychodzę.

Małe rzeczy. Małe relacje. Relacje mikro. Oparte na powtarzalności, kontekście, często bezsłowne.  Relacje z całkowicie obcymi ludźmi, z którymi stykasz się mniej lub bardziej regularnie i z którymi za każdym razem tworzysz mikrokosmos gestów, uśmiechów i spojrzeń. Mówię o relacji z panią sklepową z Fresha pod Twoim blokiem, albo o relacji z wąsatym panem na poczcie, który zwykle odszukuje Twoje awizowane przesyłki. O panu z ochrony też mówię, który codziennie wita Cię z uśmiechem, jak wchodzisz do swojego korpo. I o dentyście, którego widzisz raz na rok. Polski lub ruski.

Te relacje to pozornie najmniej istotna część naszego społecznego życia. Nie zawsze są ciepłe, zdarza się, że są nijakie, albo wręcz nieprzyjemne. 

I tak coś mnie tknęło dziś, żeby o tym napisać, bo pomyślałam sobie, że w tych mikro relacjach jest sens życia. Innego sensu nie będzie.